A jakże, bo niby z czym innym mogłyby być? Wiem, wiem, oczywiście posypać się może mnóstwo odpowiedzi, nie mam zamiaru dyskutować o wyższości takich czy innych knedli. Ja po prostu uwielbiam te z węgierkami i tylko takie robię. Niewtajemniczonym podpowiem, że nie każda śliwka wyglądająca jak ta ze zdjęcia węgierką jest. Zazwyczaj jest to śliwka mniejsza od innych granatowych, niepozorna, za to aromatem,według mnie, przewyższająca wszystkie pozostałe.
Ale do rzeczy - na porcję 20 knedli będą nam potrzebne następujące składniki:
10 śliwek,
1/2 kg ziemniaków,
1 jajko,
3 czubate łyżki mączki ziemniaczanej,
1 szkl. mąki pszennej.
Okrasa: 2 łyżki masła, 2 łyżki bułki tartej.
Dla smakoszy: gęsta kwaśna śmietana.
Całą zabawę zaczynamy od śliwek, czyli po umyciu i osuszeniu każdą przekrajamy na dwie części i wyjmujemy pestkę. Śliwki do knedli wcale nie muszą być bardzo dojrzałe, bo po gotowaniu może się okazać, że wewnątrz będzie śliwkowa papka, ale to już rzecz gustu. Ja wolę twardsze i lekko kwaskowate.
Ziemniaki gotujemy w najzwyklejszy sposób - w osolonej wodzie. Można oczywiście użyć ziemniaków pozostałych z poprzedniego obiadu, jeśli nie napatoczyły się gdzieś po drodze sałatce jarzynowej. Ostudzone ziemniaki ugniatamy (lub mielimy, jak kto woli, choć mi do takiej ilości nie chce się wyciągać a potem myć maszynki), dodajemy jajko i obie mąki, i zagniatamy ciasto. Jeśli się mocno klei do rąk należy dosypać mąki pszennej. To ciasto niestety tak czy inaczej będzie się kleiło do rąk, więc wyrabiajcie je i podsypujcie mąkę z umiarem.
Z ciasta kształtujemy walec i kroimy go na 20 równych części. Jeśli się boicie o to, czy kawałki będą równe, to przekrójcie walec na pół, każdą połówkę jeszcze na pół, a potem na pięć już pójdzie łatwiej ;) Przed klejeniem knedli można już nastawić osoloną wodę do gotowania a na patelni przygotować składniki na okrasę. Klejenie nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy, bo zawsze gdzieś śliwka chce wyleźć, ciasto się przerywa lub nie chce skleić tam, gdzie chcemy. Ale jest na to sposób: odkrojony plaster ciasta kładziemy jedną z ciętych ścianek w mące, a na drugą ściankę, gdzie ciasto jest klejące nakładamy śliwkę, po czym otulamy ją ciastem i łatwiej będzie nam je skleić miejscami nieobtoczonymi w mące. Na koniec kształtujemy w kulkę.
Knedle wrzucamy na wrzątek, po chwili możemy sprawdzić, czy nie przywarły do dna garnka i, jeśli tak się stało, delikatnie je odkleić. Knedle są ugotowane kiedy wypłyną na powierzchnię, choć na wszelki wypadek można odczekać jeszcze minutę. Więcej nie, żeby nie jeść papki o smaku knedli :) Na koniec polewamy bułeczką zasmażaną, posypujemy cukrem, a jeśli chcemy, żeby nam się już całkiem zrobiło niebo w gębie - dodajemy gęstą kwaśną śmietanę. Mmmmmm... Aż mi ślinka pociekła, bo, jak się zapewne domyślacie, te ze zdjęcia są już dawno zjedzone.
Sprawdzone przepisy z dokładnym opisem przyrządzania krok po kroku, ze zdjęciami poszczególnych etapów pracy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania z ziemniaków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania z ziemniaków. Pokaż wszystkie posty
sobota, 12 września 2015
niedziela, 29 września 2013
jarska babka ziemniaczana
Postanowiłam trochę urozmaicić i przygotować coś bezmięsnego. Oczywiście, jeśli tylko macie ochotę, w odpowiednim momencie wystarczy dodać boczek wędzony ;) Tym razem jednak zrobiłam babkę jarską.Potrzebne nam będą 3 duże ziemniaki, 1 cebula, 20 dkg sera żółtego, jajko, por, mączka ziemniaczana, masło i przyprawy. Babka wymaga niewielkiego nakładu pracy, chyba najwięcej roboty jest przy tarciu ziemniaków, jeśli trzeba to zrobić ręcznie.
Główną masę przygotowujemy zupełnie tak samo, jak na placki ziemniaczane: ziemniaki i cebulę ucieramy na tzw. wiórki, dodajemy do nich jajko, 2 łyżki mączki ziemniaczanej i przyprawiamy solą i pieprzem. Żeby trochę tę babkę urozmaicić starłam jeszcze połowę przeznaczonego na zapiekankę sera i również dodałam do masy. Pora, po umyciu i odkrojeniu brzydkich liści, należy pokroić w dość grube plastry.
Do naczynia żaroodpornego, uprzednio wysmarowanego olejem lub masłem, wkładamy połowę masy ziemniaczanej, układamy na niej warstwę porów (pod nimi ewentualnie plastry boczku wędzonego), przykrywamy serem i drugą warstwą masy ziemniaczanej. Na koniec polewamy całość roztopionym masłem i wkładamy do piekarnika. Tę babkę piekłam w temperaturze 180 stopni C najpierw pod przykryciem (może być zwykła folia aluminiowa) 1 godz. i 15 min. następnie zdjęłam przykrycie i piekłam jeszcze 15 min. Gotowe! Prawda, ze proste?
sobota, 25 sierpnia 2012
Babka ziemniaczana ze świeżym boczkiem
Lubicie babkę ziemniaczaną? Przyznam się, że nie "wyniosłam" jej z domu, ale tak mi za pierwszym razem zasmakowała, że włączyłam ją na dobre do domowego menu. Można ją robić na wiele sposobów i z różnymi mięsami. Ja najbardziej lubię tę z boczkiem. Można tu zastosować w całości świeży boczek lub pół na pół boczek świeży i wędzony (nie parzony).Podstawą babki ziemniaczanej jest oczywiście ziemniak, przyprawiony dokładnie jak na placki ziemniaczane. Nie sprawdzałam nigdy wagowo dokładnych proporcji, ale mniej więcej będzie to wyglądało tak: na każde 3 duże ziemniaki (wydaje mi się, że może to być niespełna kilogram, może 0,8 kg) daję 1 średnią cebulę, 1 jajko, 3 czubate łyżki mączki ziemniaczanej, płaską łyżeczkę soli i pół łyżeczki pieprzu. Zawsze doprawiam na oko, zrewidujcie więc proszę te proporcje :) Ziemniaki i cebulę należy zetrzeć na wiórki i wymieszać z resztą składników.
Boczek: chudy świeży, lub pół na pół z wędzonym należy pokroić w poprzek warstw na plastry grubości ok. 1 cm. Dla 2-3 osób sugeruję proporcje: 1,5 kg ziemniaków, 0,8-1 kg mięsa - tak aby mięso stanowiło mniej więcej połowę wagi ziemniaków. Naczynie żaroodporne lub blaszkę czy brytfannę nasmarować olejem, wyłożyć połowę ziemniaczanej masy, na niej rozłożyć plastry boczku po czym przykryć drugą warstwą ziemniaków. Jestem zwolenniczką pieczenia w niezbyt wysokich temperaturach, za to długo, żeby mięso przypadkiem nie było lekko surowe. Przy babce ziemniaczanej proponuję piec pod przykryciem ok. 2 godziny w temperaturze 160 stopni po czym odkryć i dopiec jeszcze przez pół godzinki. Smacznego!
sobota, 3 grudnia 2011
kominy ziemniaczane
A teraz czas na odrobinę szaleństwa z ziemniakiem w roli głównej. Kominy potraktować należy raczej jako przekąskę lub przystawkę, inaczej trzeba by ich mnóstwo zrobić, żeby się najeść:)To kolejna potrawa, przy której musimy trochę powybrzydzać w sklepie - ziemniaki muszą być nie tylko długie i równe, ale też nie mogą być z rodzaju kruchych. Najlepsze są te "klejące" (sałatkowe lub np. Idahoe - te z czerwoną skórką).
Proporcje podam dla 2 dużych ziemniaków, czyli 4 kominów (w sam raz na przekąskę dla 2 osób). Nadzienie można oczywiście zrobić dowolne, jednak ja upodobałam sobie pomidory. Ziemniaki po dokładnym umyciu najlepiej wrzucić do mikrofalówki na 5 min. (lub obgotować przez jakieś 10-15 min.). Każdego ziemniaka tniemy w połowie długości i drążymy wnętrze, zostawiając jednak podstawę.
Dużego pomidora obieramy ze skórki, drobno kroimy, solimy, pieprzymy, odsączamy i mieszamy z liśćmi bazylii, przeciśniętym ząbkiem czosnku i pokrojonym w kostkę serem mozarella (można też użyć fety - wówczas nie należy solić pomidora; farsz z fetą będzie delikatniejszy) mniej więcej objętościowo sera i pomidora powinno być tyle samo. Tą mieszanką wypełniamy wydrążone ziemniaki i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 150 stopni C na 40 min. Po tym czasie na farsz kładziemy łyżkę jogurtu naturalnego (nie koniecznie) i kominy przykrywamy plastrami mozarelli. Dopiekamy jeszcze 15 min i w zasadzie gotowe:) Ale uwaga! pomidory są baaardzo gorące, choćby nie wiem jak smakowicie to wyglądało i pachniało, musimy wstrzymać się kilka minut z konsumpcją. Smacznego!
piątek, 4 marca 2011
placek prawie cygański
Niektórzy z Was mogli zauważyć, że często bazuję na tradycyjnych daniach, zmieniając w nich jednak to czy owo. Wynika to stąd, że każdy ma jednak swój indywidualny gust smakowy i powinien potrawy do siebie dostosowywać. Oczywiście nie tak, jak nie wrzucamy do talerza pietruszki mężowi, który jej "nie jada" tylko ją rozgniatamy i już nic się nie dzieje ;)) W przypadku placków cygańskich nie ukrywałam pewnych składników a po prostu ich nie używałam.W plackach po cygańsku najważniejszy jest farsz, który przygotowuję z mięsa wieprzowego (w tym przypadku łopatki), wysmażonego w kawałkach na maśle i oleju. Kiedy tylko mięso wyląduje w garnku czy na patelni i zostanie posolone zabieram się za przygotowanie reszty, a więc kroję cebulę i posypuję ją cukrem (1 płaska łyżeczka na 1 dużą cebulę), później mogę przystąpić do mycia, obierania i krojenia pieczarek. Kiedy mięso jest już porządnie wysmażone i przyrumienione dodaję najpierw cebulkę a gdy ta zmięknie - pieczarki. Po wysmażeniu pieczarek (powinny się choć trochę przyrumienić) posypuję farsz mąką krupczatką po czym zalewam ok 1/2 szkl. wody, na koniec dodaję śmietanę lub jogurt naturalny. Mieszając czekam aż farsz zgęstnieje (jeśli jest uparty można dodać jeszcze mąki rozpuszczonej w niewielkiej ilości zimnej wody).
Teraz przychodzi kolej na zrobienie placków ziemniaczanych ale wielkości naleśników. Ciasto na placki ziemniaczane to oczywiście tarte ziemniaki, tarta cebulka, jajko, mączka ziemniaczana, sól i pieprz. Wszystkie składniki wybełtane rozkładamy na rozgrzanym oleju na patelni, smażymy jak naleśniki (najlepsze cienkie za to mocno podsmażone - wtedy są chrupiące). Na każdego placka wykładamy na środek trochę farszu, zakładamy brzegi, polewamy śmietanką i ketchupem - i gotowe. Smacznego!
Proporcje dla dociekliwych:
Farsz: 1 kg łopatki wieprzowej, 2 duże cebule, 30 dkg pieczarek, sól, pieprz, cukier, mąka krupczatka, masło i olej do smażenia, śmietana lub jogurt naturalny.
Placki ziemniaczane: na 2 kg ziemniaków 1 duża cebula, 2 jajka, 2 czubate łyżki mączki ziemniaczanej, 1 łyżka soli (lub na oko do smaku), 1 płaska łyżeczka pieprzu, olej do smażenia.
Dodatki: śmietana lub jogurt naturalny, ketchup.
poniedziałek, 14 lutego 2011
sałatka ziemniaczana z porem
Skoro dziś walentynki, to muszę umieścić tu walentynkowy akcent ziemniaczany... a przy okazji przepis na pyszną sałatkę ziemniaczaną, którą dawno temu poznałam jako "niemiecką", ale w ciut innej konfiguracji. Przez lata ulegała ciągłym udoskonaleniom i na dzień dzisiejszy robię ją tak:
Nastawiam do gotowania w mundurkach około 1 kg ziemniaków (równej wielkości)po czym zabieram się za przygotowanie reszty, która dopełni sałatkę. Kroję w cienkie plastry całego pora po czym obsypuję go solą i cukrem (z solą nie należy przesadzać), po ok. 10-15 min. wygniatam, aż por zrobi się miękki, dodaję ok 4 czubate łyżki majonezu, tyle samo jogurtu naturalnego i 2 płaskie łyżki maggi.
Ziemniaki po ugotowaniu i ostudzeniu obieram, kroję w plastry, układam w naczyniu a na wierzch kładę sos z porami. Pychota! Zajadają się nawet przeciwnicy porów!
Nastawiam do gotowania w mundurkach około 1 kg ziemniaków (równej wielkości)po czym zabieram się za przygotowanie reszty, która dopełni sałatkę. Kroję w cienkie plastry całego pora po czym obsypuję go solą i cukrem (z solą nie należy przesadzać), po ok. 10-15 min. wygniatam, aż por zrobi się miękki, dodaję ok 4 czubate łyżki majonezu, tyle samo jogurtu naturalnego i 2 płaskie łyżki maggi.
Ziemniaki po ugotowaniu i ostudzeniu obieram, kroję w plastry, układam w naczyniu a na wierzch kładę sos z porami. Pychota! Zajadają się nawet przeciwnicy porów!
czwartek, 6 stycznia 2011
zapiekanka ziemniaczana z kurczakiem
Ziemniaki są fantastyczną bazą, jeśli nie pretekstem, do robienia wszelkiego rodzaju zapiekanek. Jak trafię na kolejną fajną kompozycję, to oczywiście nie omieszkam się nią z Wami podzielić. Zapiekanki mają tę zaletę, że się wrzuca (dla estetyki czasem nawet układa) składniki, piecze - i gotowe.
Nie inaczej jest w przypadku zapiekanki ziemniaczanej z kurczakiem. Dokładniej z piersią z kurczaka. Oprócz tych, podstawowych, składników użyłam pomidorów, cebulki, plastrów mozarelli (nie musi być w kulkach, równie dobra do zapiekania jest ta w bloku) i niewielkiej ilości boczku wędzonego. Cebulkę uprzednio posypałam solą i cukrem dla złamania ostrości, może niektórym cebulka w tej kompozycji nie pasować, ja jednak uważam, że to właśnie dzięki niej sucha pierś drobiowa robi się soczysta. Sam pomidor tego by nie dał.
Całość poukładałam na przemian, okalając ziemniakami i polałam sosem czosnkowym z rozpuszczonego masła, świeżego, przeciśniętego czosnku, soli i cukru. Można też całość posypać jakąś mieszanką przypraw do ziemniaków, bazylią, oregano czy ziołami prowansalskimi - zależnie od gustu. Być może niektórych dziwi często pojawiający się w mojej kuchni w nietypowych sytuacjach dodatek cukru, ale wierzcie mi - to niby nic, a potrafi niejedno danie wzbogacić. Czasem zamiast cukru używam też miodu - w zależności od składników i planowanego ostatecznego smaku. Miłego pieczenia!
Nie inaczej jest w przypadku zapiekanki ziemniaczanej z kurczakiem. Dokładniej z piersią z kurczaka. Oprócz tych, podstawowych, składników użyłam pomidorów, cebulki, plastrów mozarelli (nie musi być w kulkach, równie dobra do zapiekania jest ta w bloku) i niewielkiej ilości boczku wędzonego. Cebulkę uprzednio posypałam solą i cukrem dla złamania ostrości, może niektórym cebulka w tej kompozycji nie pasować, ja jednak uważam, że to właśnie dzięki niej sucha pierś drobiowa robi się soczysta. Sam pomidor tego by nie dał.
Całość poukładałam na przemian, okalając ziemniakami i polałam sosem czosnkowym z rozpuszczonego masła, świeżego, przeciśniętego czosnku, soli i cukru. Można też całość posypać jakąś mieszanką przypraw do ziemniaków, bazylią, oregano czy ziołami prowansalskimi - zależnie od gustu. Być może niektórych dziwi często pojawiający się w mojej kuchni w nietypowych sytuacjach dodatek cukru, ale wierzcie mi - to niby nic, a potrafi niejedno danie wzbogacić. Czasem zamiast cukru używam też miodu - w zależności od składników i planowanego ostatecznego smaku. Miłego pieczenia!
środa, 22 grudnia 2010
Ziemniaki w boczku czyli proste żołnierskie żarcie

Przekornie nazywam to danie prostym, na pamiątkę komentarza pewnego pana, który najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z tego, ile przygotowanie wymaga pracy ;) Ziemniaczki bowiem nie są po prostu owinięte plastrami boczku.
Najpierw każdego ziemniaka po przekrojeniu na pół wydrążałam, do środka wkładając starannie przygotowany farsz. A na farsz składał się sos beszamelowy zmieszany z tartym żółtym serem i przeciśniętym świeżym czosnkiem. po nafaszerowaniu każdego ziemniaczka składałam znów "do kupy" i owijałam długim plastrem wędzonego (ale nie parzonego) boczku.
Niby proste. Problem jednak pojawia się nie tylko w wyborze dość równej wielkości ziemniaków, ale i znalezieniu (o dziwo) odpowiedniej długości kawałków boczku. Na domiar złego panie ekspedientki zazwyczaj nie kroją takiego boczku na maszynie, więc trzeba: a. przekonać jakąś miłą panią do tego, b. umordować się przy własnoręcznym krojeniu w miarę równych plastrów.
Jak uda sie pokonać te wszystkie przeciwności losu, a zapewniam, że warto, efekt będzie rewelacyjny! Oczywiście takie ziemniaczki należy dość długo piec, polewając czasem masełkiem. Najlepiej smakują z sosem czosnkowym na bazie majonezu i jogurtu, z dodatkiem oregano, soli ...i cukru (bez przesady oczywiście). Smacznego!
niedziela, 12 grudnia 2010
Biała kiełbasa i kluski śląskie.
Niby banalne, a jednak tak pyszne, że musiałam się tym z Wami podzielić.
Wiele osób ma obawy dotyczące białej kiełbasy - też miałam. Trudno po protu trafić na smaczną białą, odpowiednio doprawioną, nie za tłustą i "bez śmieci". Udawało mi się to przez wiele lat, po przeprowadzce niestety ciągle szukam. Biała najlepsza jest cienka - koniecznie surowa a nie parzona. Obsmażona po czym podpieczona z czosnkiem i cebulką (i ew. majerankiem do smaku) jest rewelacyjna. A na dodatek jak zostanie - śmiało można ją zużyć do kanapek. Koniecznie z chrzanem.
Kluski śląskie są mocno "klejące" stąd w dziurkach masełko, doskonale niwelujące uroki klusków a do tego nadające im jeszcze ciekawszego smaku. Jako surówkę podaję własne (lub sprawdzone, jeśli piwniczka szybko się opróżni) ogórki kiszone. Jak jest sezon (bynajmniej ogórkowy) - jeszcze smaczniejsze będą małosolne.
Wiele osób ma obawy dotyczące białej kiełbasy - też miałam. Trudno po protu trafić na smaczną białą, odpowiednio doprawioną, nie za tłustą i "bez śmieci". Udawało mi się to przez wiele lat, po przeprowadzce niestety ciągle szukam. Biała najlepsza jest cienka - koniecznie surowa a nie parzona. Obsmażona po czym podpieczona z czosnkiem i cebulką (i ew. majerankiem do smaku) jest rewelacyjna. A na dodatek jak zostanie - śmiało można ją zużyć do kanapek. Koniecznie z chrzanem.
Kluski śląskie są mocno "klejące" stąd w dziurkach masełko, doskonale niwelujące uroki klusków a do tego nadające im jeszcze ciekawszego smaku. Jako surówkę podaję własne (lub sprawdzone, jeśli piwniczka szybko się opróżni) ogórki kiszone. Jak jest sezon (bynajmniej ogórkowy) - jeszcze smaczniejsze będą małosolne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















